123

Uwaga! Ta wi­try­na wy­ko­rzy­stu­je pli­ki cook­ies w ce­lu umoż­li­wie­nia dzia­ła­nia nie­któ­rych fun­kcji ser­wi­su (np. zmia­ny ko­lo­ru tła, wy­glą­du in­ter­fej­su, itp.) oraz w ce­lu zli­cza­nia li­czby od­wie­dzin. Wię­cej in­for­ma­cji znaj­dziesz w Po­li­ty­ce pry­wat­no­ści. Ak­tual­nie Two­ja przeg­lą­dar­ka ma wy­łą­czo­ną ob­słu­gę pli­ków co­o­kies dla tej wi­try­ny. Ten ko­mu­ni­kat bę­dzie wy­świet­la­ny, do­pó­ki nie za­ak­cep­tu­jesz pli­ków cook­ies dla tej wi­try­ny w swo­jej przeg­lą­dar­ce. Kliknięcie ikony * (w pra­wym gór­nym na­ro­żni­ku stro­ny) ozna­cza, że ak­ce­ptu­jesz pli­ki cookies na tej stro­nie. Ro­zu­miem, ak­cep­tu­ję pli­ki cook­ies!
*
:
/
G
o
[
]
Z
U

Poniedziałek – 06.05.13

Charakterystycznym zwyczajem, który występuje w zasadzie w całym Maroku było podawanie herbaty (miętowej) w małych metalowych czajniczkach. Postanowiłem kupić taki czajniczek na pamiątkę. Ponieważ do wylotu mamy jeszcze kilka godzin, idę z Ewą na poszukiwanie czajniczka :-):

 

 

W drodze po czajniczek. Marrakesz. Maroko.

Ale nie jest to takie proste – a to zbyt nowy (chciałbym taki używany, z tradycjami), a to zbyt zniszczony, a to zbyt drogi. Uff – ciężka sprawa. Ale – w końcu gdzieś w jakimś zaułku – jest! Cena mi odpowiada, ale trzeba się potargować :-). My podajemy swoją cenę, Pan swoją – i tak ze trzy razy. W końcu podajemy sobie dłonie, interes ubity :-). A oto i mój czajniczek:

 

Tradycyjny marokański czajniczek do parzenia herbaty.

Bez dirhamów (podobno nie wolno wywozić ich z Maroka), ale z czajniczkiem pod pachą wracamy do hotelu. Teraz już tylko dopinamy bagaże i czekamy na transport.

Safari dzień ostatni – powrót

Plan podróży powrotnej jest następujący:
1. Koło 14 jedziemy busem na lotnisko.
2. 15.15 rozpoczynamy odprawę.
3. 17.15 powinniśmy wystartować z lotniska w Marrakeszu.
4. 22.40 powinniśmy wylądować w Berlinie.
5. 23.50 mamy busa powrotnego z Berlina do Koszalina.
6. Około szóstej rano we wtorek kończymy naszą przygodę z Marokiem.

Plan ten udało się zrealizować w stu procentach, bez żadnych niespodzianek. W samolocie miałem miejsce przy oknie, udało się więc zrobić kilka zdjęć:

 

 

 

W drodze z Maroka do Polski.

ale najpierw były chmury, a potem dość szybko słońce zaszło i pozostałą podróż w zasadzie przedrzemałem :-). Jednak zmęczenie tak intensywną wyprawą było dość duże.

Po powrocie pozostał mi do zrobienia ostatni obowiązek, tj. dokończenie tego dziennika podróży. W porównaniu do poprzednich wypraw, ten dziennik zawiera dużo zdjęć panoramicznych. No bo jak inaczej sfotografować góry? A to z kolei spowodowało potrzebę obróbki zdjęć, stąd i m.in. opóźnienia we wstawianiu zdjęć na bieżąco. Ale – choć z opóźnieniem – jest :-).

Dziękuję wszystkim uczestnikom wyprawy za wspólnie spędzony czas, mam nadzieję że Wasze odczucia są podobne do moich, tzn. warto było!

Dziękuję również firmom, które brały udział w organizacji tej wyprawy (szczególnie Pani Paulinie za cierpliwość w odpowiadaniu na moje pytania). Mi się bardzo podobało :-).

Zapraszam też już teraz do śledzenia kolejnych naszych zmagań – tym razem w Indiach i Nepalu :-).


Stefan Nawrocki




Komentarze: skomentuj tę stronę

Serwisy 3n

Logo Kombi
Logo Wirtualnej Galerii
Logo Internetowego Banku Fotografii
Logo Interpretera PostScriptu
Logo Projektora K3D