123

Uwaga! Ta wi­try­na wy­ko­rzy­stu­je pli­ki cook­ies w ce­lu umoż­li­wie­nia dzia­ła­nia nie­któ­rych fun­kcji ser­wi­su (np. zmia­ny ko­lo­ru tła, wy­glą­du in­ter­fej­su, itp.) oraz w ce­lu zli­cza­nia li­czby od­wie­dzin. Wię­cej in­for­ma­cji znaj­dziesz w Po­li­ty­ce pry­wat­no­ści. Ak­tual­nie Two­ja przeg­lą­dar­ka ma wy­łą­czo­ną ob­słu­gę pli­ków co­o­kies dla tej wi­try­ny. Ten ko­mu­ni­kat bę­dzie wy­świet­la­ny, do­pó­ki nie za­ak­cep­tu­jesz pli­ków cook­ies dla tej wi­try­ny w swo­jej przeg­lą­dar­ce. Kliknięcie ikony * (w pra­wym gór­nym na­ro­żni­ku stro­ny) ozna­cza, że ak­ce­ptu­jesz pli­ki cookies na tej stro­nie. Ro­zu­miem, ak­cep­tu­ję pli­ki cook­ies!
*
:
/
G
o
[
]
Z
U

Poniedziałek – 29.04.13

Zadanie na dziś, to dojechać z Imilchil do miejscowości Merzouga, która leży na skraju Sahary:

 

Odcinek z Imilchil do Merzouga.

Po drodze mamy w planie zwiedzić wąwóz Todrha (na planie wyżej punkt opisany Tinghir). Mniej więcej do godziny czternastej wszystko szło zgodnie z planem. Przed śniadaniem zrobiliśmy godzinny spacer z fotografowaniem:

X


Okolice Imilchil. Atlas. Maroko.

X

Okolice Imilchil. Atlas. Maroko.

Potem śniadanie (doskonałe) i przejazd do wąwozu Todrha. Po drodze fantastyczne widoki. Kilka postojów z fotografowaniem, pogoda dużo lepsza niż wczoraj:

 

Atlas. Maroko.

X

Atlas. Maroko.

Krętymi serpentynami zbliżamy się do wąwozu:

 

W drodze do wąwozu Todrha. Maroko.

Niestety – z wąwozu nie odjechaliśmy bez przygód. Samochód się zepsuł.

Safari dzień trzeci – wąwóz Todrha

Czekając na samochód zastępczy zwiedzamy wąwóz. W niektórych miejscach ma on 10 m szerokości, a wysokość ścian sięga 160 m. Fotografowanie tu w Maroku nie jest prostą sprawą. Wszystko jest duuuże :-), nie mieści się w obiektywie. Ciągle robię ujęcia do panoram. Ech – będzie dużo pracy z obróbką (sklejaniem) zdjęć. No ale chyba warto :-):

 

 

@
,
-
y
A
{
}
o
 

Wąwóz Todrha. Maroko. Panorama sferyczna.


Około godziny 16 jest samochód zastępczy. Jedziemy! Ale nie ma lekko :-). Po kilkudziesięciu kilometrach przesiadka do innego pojazdu. I tak dojeżdżamy do skraju pustyni. Stoimy. Kierowca (zastępczy – nie mówiący po angielsku) próbuje nam wyjaśnić (jak się później okazało), że na pustynię nie wjedzie bez pilota (i miał rację). W końcu pojawił się pilot i jeszcze chyba z godzinę – w zupełnej ciemności – jechaliśmy za nim do hotelu Jasmina.

W końcu dojechaliśmy i zmęczeni padliśmy spać (choć niektórzy zdążyli jeszcze popływać w basenie).

Komentarze: skomentuj tę stronę

Serwisy 3n

Logo Kombi
Logo Wirtualnej Galerii
Logo Internetowego Banku Fotografii
Logo Interpretera PostScriptu
Logo Projektora K3D